Od zera do bohatera to historia Karola ,który postawił sobie za cel przebiec maraton w cztery miesiące po wstaniu z kanapy! Na początku próbowałem odwieść Karola od tej decyzji ponieważ nie jestem zwolennikiem czegoś takiego. Po serii argumentów widziałem jednak ,że Karol zdania nie zmieni… W związku z tym postanowiłem mu w tym pomóc aby przynajmniej nie zrobił sobie krzywdy porywając się samotnie z motyką na słońce!
Przygotowania do pierwszego maratonu opierały się prawie w całości na marszobiegach. Wszystko dlatego żeby dostosować obciążenia do aktualnych możliwości Karola i nie obciążać zbytnio aparatu ruchu ,który nie był gotowy na większe wyzwania. Nigdy nie byłem też zwolennikiem treningu życzeniowego. Bodziec treningowy musi być odpowiednio dopasowany aby następowała adaptacja i progres. Dlatego też trenowaliśmy z Karolem wyłącznie w tlenie, dodatkowym powodem oprócz budowania wytrzymałości było wspieranie redukcji wagi. Cały proces treningowy przebiegł bardzo dobrze ponieważ Karol przebiegł maraton w 4.07’24” kończąc go w zdrowiu.
Wyzwaniem w prowadzeniu Karola było łączenie treningu z jego częstymi podróżami. Planując trening musiałem często stawać na wysokości zadania. Na przykład w przygotowaniach do drugiego maratonu Karol wyjechał na dwa tygodnie w Alpy w kluczowym okresie treningowym. W czasie jego wyjazdu zrezygnowaliśmy z treningu biegowego. Trening układaliśmy tak aby mimo wszystko udało się przygotować dobrą formę budując formę przed i po wyjeździe. W dalszym ciągu trenowaliśmy wyłącznie w oparciu o tlen aby maksymalizować wykorzystanie potencjału Karola w kolejnych latach. Karol swój drugi maraton przebiegł w 3.41’40”.
Gdy obmyślałem już koncepcję przygotowań do kolejnego maratonu Karol powiadomił mnie ,że w sumie to już mnie nie potrzebuje i do kolejnego startu przygotuje się sam. Nie skończyło się to dobrze dla Karola ,który w Mediolanie pobiegł 3.55’44” i szybko zrozumiał ,że to nie jest jednak takie proste i wrócił do współpracy ze mną.
Dopiero w trzecich przygotowaniach włączyliśmy do treningu interwały. Wszystko po to aby bodźcować organizm lżejszymi metodami póki działały i zostawić to co dobre na kolejne lata. Wyszło wyśmienicie ponieważ Karol w kolejnym maratonie pobiegł znacznie szybciej – 3.17’34”.
Od tego czasu Karol zaufał mi w pełni i pozwolił się w pełni prowadzić. Zaufanie jest bardzo ważne i ułatwia pracę dlatego w kolejnym starcie progres był równie spektakularny i skończył się połamaniem ,,magicznej bariery” dla większości maratończyków – 2.57’33”.
Współpracę z Karolem zaczynaliśmy od zera dlatego ważne było aby w pierwszym okresie współpracy popracować nad fundamentem tlenowym. Po zbudowaniu wytrzymałości Karol był gotowy na włączenie treningu w strefie Vo2max co pozwoliło nam popracować nad zapasem prędkości. Dzięki temu kilka miesięcy później Karol po raz kolejny poprawił swoją życiówkę przekraczając metę w Hannoverze w czasie 2.53’39”.
Jak dotąd każdy maraton do którego szykowaliśmy się wspólnie kończył się efektownym rekordem życiowym! Karol jest ambitnym biegaczem dlatego przy jego rosnącej świadomości oraz doświadczeniu liczę na to ,że jeszcze poprawimy te wyniki. Tym bardziej ,że oszczędnie gospodarowaliśmy bodźcami treningowymi i w dalszym ciągu trzymamy inne bodźce treningowe w zanadrzu…